Pobieranie publikacji prasowych z Internetu i ich ponowne wykorzystywanie przez chatboty AI do generowania odpowiedzi może naruszać prawa wydawców. W opinii w sprawie C-250/25 Like Company Pierwszy Rzecznik Generalny prof. Maciej Szpunar wskazuje, kiedy taki proces stanowi powielanie lub publiczne udostępnianie w rozumieniu prawa Unii. Dla biznesu kluczowe są sposób pozyskania publikacji, zakres wykorzystania jej treści oraz rola dostawcy usługi.

28 października 2026 r. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego współprowadziłem cykl wykładów prof. Macieja Szpunara, Pierwszego Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości. Wydarzenie, przygotowane wspólnie przez WPiA UW i Sekcję Prawa Europejskiego przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, połączyło rozmowę o cyfrowym wymiarze rynku wewnętrznego z refleksją nad rolą Trybunału w systemie instytucjonalnym Unii. W dyskusji powracało pytanie o to, jak wykładnia prawa europejskiego kształtuje warunki działania uczestników rynku.
Sześć dni później, 3 listopada 2026 r., prof. Szpunar przedstawił opinię w sprawie Like Company przeciwko Google Ireland Limited (C-250/25), pierwszej sprawie dotyczącej generatywnej AI, która trafiła przed Trybunał. Jej przedmiot jest bardzo konkretny: czy pobranie publikacji prasowej przez chatbota opartego na dużym modelu językowym, wykorzystanie jej do wygenerowania odpowiedzi i przekazanie tej odpowiedzi użytkownikowi wkracza w zakres praw wyłącznych wydawcy. Proponowana odpowiedź ma bezpośrednie znaczenie dla sposobu oferowania usług AI i komercjalizacji treści prasowych.
Przedmiot oceny prawnej
Like Company, węgierski operator portali internetowych, zarzucił Google nieuprawnione wykorzystywanie jego artykułów w usłudze Gemini. Podstawą żądanej ochrony jest szczególne prawo pokrewne wydawców prasowych przewidziane w art. 15 ust. 1 dyrektywy 2019/790 (CDSM). Przepis ten, odczytywany wraz z art. 2 i art. 3 ust. 2 dyrektywy 2001/29 (InfoSoc), pozwala wydawcom kontrolować określone sposoby powielania i publicznego udostępniania ich publikacji online przez dostawców usług społeczeństwa informacyjnego.
Analiza koncentruje się na mechanizmie Retrieval-Augmented Generation, czyli RAG. Polega on na tym, że chatbot podczas obsługi zapytania pobiera materiały z zewnętrznych źródeł i wykorzystuje je do przygotowania odpowiedzi. Dzięki temu może uwzględniać aktualne informacje. Prawnie istotne są zarówno czynności wykonywane przy pobieraniu i przetwarzaniu publikacji, jak i treść, którą ostatecznie otrzymuje użytkownik.
Pierwszy Rzecznik Generalny proponuje pozostawić poza rozstrzygnięciem pytania dotyczące trenowania modeli: w sprawie nie wykazano, że artykuły Like Company wykorzystano w tym celu, a sam trening nie stanowi w jego ocenie korzystania online objętego szczególnym prawem wydawcy. Rozważania o treningu i wyjątku dotyczącym eksploracji tekstów i danych mają zatem charakter uzupełniający. Główny problem dotyczy bieżącego wykorzystania publikacji przez działającą usługę.
Powielanie przy pobieraniu publikacji i generowaniu odpowiedzi
Powielanie, określane w przepisach również jako zwielokrotnianie, może występować już na etapie pobierania i analizy publikacji. W systemie powstają wówczas techniczne kopie materiału. Część takich operacji może korzystać z wyjątku dla tymczasowego zwielokrotniania z art. 5 ust. 1 dyrektywy 2001/29 (InfoSoc), jednak wymaga to spełnienia warunków przewidzianych w tym przepisie.
Pierwszy Rzecznik Generalny przywiązuje w tym kontekście znaczenie do legalności dostępu. Jeżeli chatbot obchodzi skuteczne zabezpieczenia techniczne ograniczające dostęp do publikacji lub jej automatyczne pobieranie, takie jak paywall, kopie powstałe w tym procesie nie mogą zostać usprawiedliwione wskazanym wyjątkiem. Ocena usługi zaczyna się więc od sposobu, w jaki system uzyskał materiał źródłowy.
Odrębnie należy zbadać samą odpowiedź. W proponowanej wykładni wkracza ona w zakres prawa wydawcy, jeżeli odtwarza rozpoznawalną formę wyrazu publikacji w takim stopniu, że może całkowicie zastąpić użytkownikowi dostęp do oryginału. Nie wymaga to przepisania artykułu słowo w słowo. Także parafraza może zachowywać jego charakterystyczny układ, strukturę i sposób przedstawienia treści.
Granica ochrony przebiega jednak między faktami a formą ich przedstawienia. Przekazanie tych samych wiadomości w odpowiedzi, która nie odtwarza chronionej formy publikacji, nie wystarcza do stwierdzenia jej powielenia. Ochrona inwestycji wydawcy nie daje mu wyłączności na same informacje. Również utrata części ruchu na stronie, choć ekonomicznie istotna, nie zastępuje wykazania naruszenia określonego prawa.
Publiczne udostępnianie wymaga odrębnej oceny
Druga kwalifikacja dotyczy umożliwienia odbiorcom dostępu do publikacji za pośrednictwem chatbota. Według Pierwszego Rzecznika Generalnego do publicznego udostępniania dochodzi co do zasady wtedy, gdy chroniona forma publikacji jest systematycznie rozpoznawalna w odpowiedziach na powiązane zapytania, w stopniu pozwalającym zastąpić dostęp do oryginału.
Indywidualny charakter rozmowy z chatbotem sam przez się nie wyłącza publicznego charakteru takiego udostępniania. Istotne jest, czy z dostępu do publikacji może korzystać nieokreślony, dostatecznie liczny krąg użytkowników. Z punktu widzenia sporu oznacza to potrzebę zbadania powtarzalnego sposobu działania usługi. Jedna odpowiedź może wymagać oceny jako powielenie, lecz nie dowodzi automatycznie systematycznego publicznego udostępniania.
Odpowiedzialność dostawcy chatbota
Ustalenie, że za pośrednictwem usługi nastąpiło powielenie lub publiczne udostępnienie publikacji, prowadzi do kolejnego pytania: czy dane działanie można przypisać dostawcy chatbota. Pierwszy Rzecznik Generalny wiąże jego odpowiedzialność z sytuacją, w której takie działania są nieodłącznie związane z modelem biznesowym dostawcy albo dostawca nie wdrożył odpowiednich środków, które wiarygodnie i skutecznie przeciwdziałałyby naruszeniom.
Znaczenie mają zatem sposób zaprojektowania usługi oraz rzeczywista skuteczność zabezpieczeń. W opinii wskazano w szczególności respektowanie ograniczeń dostępu i rozwiązania ograniczające generowanie odpowiedzi zbyt bliskich chronionym publikacjom. Przy zastosowaniu odpowiednich środków rzecznik dopuszcza wyłączenie odpowiedzialności dostawcy za sporadyczne naruszenia. Sam fakt, że to użytkownik zainicjował zapytanie, nie rozstrzyga natomiast o odpowiedzialności dostawcy.
Co proponowana wykładnia oznacza dla biznesu
W mojej ocenie najważniejszą wartością tej opinii jest precyzyjne rozdzielenie podstaw oceny prawnej. Należy zbadać legalność pozyskania publikacji, sposób wykorzystania chronionej formy jej wyrazu oraz możliwość przypisania tych czynności dostawcy. Każde z tych zagadnień wymaga innych ustaleń i może prowadzić do innych decyzji biznesowych.
Usługa może uzyskiwać legalny dostęp do materiałów, a mimo to generować odpowiedzi odtwarzające chronioną formę publikacji. Może też przedstawiać fakty samodzielnie, lecz pozyskiwać je z obejściem zabezpieczeń dostępu. W pierwszej sytuacji uwaga powinna koncentrować się na konstrukcji odpowiedzi i zakresie uzyskanych uprawnień. W drugiej konieczna jest ocena sposobu pobierania materiałów. Rozwiązanie jednego problemu nie usuwa automatycznie drugiego.
Dla wydawcy oznacza to potrzebę powiązania roszczenia z konkretnym sposobem korzystania z publikacji. Istotne będą dowody dotyczące dostępu do materiału, zestawienie publikacji z odpowiedziami chatbota oraz, w przypadku publicznego udostępniania, wykazanie systematyczności takiego wykorzystania. Strata ekonomiczna wymaga odniesienia do zakresu prawa, które miało zostać naruszone.
Dla dostawcy lub przedsiębiorstwa wdrażającego podobną usługę oznacza to konieczność rozpoznania, kto kontroluje pobieranie źródeł i kształt odpowiedzi. Weryfikacja kontrahenta oraz umowa powinny obejmować podstawy korzystania z publikacji, zakres licencji, jeżeli są potrzebne, i rzeczywiście stosowane zabezpieczenia. Jeżeli wartość produktu zależy od regularnego wykorzystywania określonych treści, warunki dostępu do nich wpływają również na koszt i możliwość dalszego oferowania usługi.
Za przekonujące uważam zachowanie w tej analizie swobody obiegu informacji przy jednoczesnej ochronie konkretnych publikacji. Najtrudniejsze pozostanie praktyczne stosowanie kryterium rozpoznawalnej formy wyrazu i zastępowania oryginału. Samo oznaczenie odpowiedzi jako streszczenia lub ustalenie limitu jej długości nie zastąpi oceny rzeczywistego działania produktu.
Opinia, choć niewiążąca, pozwala już dziś precyzyjniej oceniać ryzyko i koszty modeli biznesowych opartych na wykorzystywaniu cudzych treści przez AI. Dla wydawcy prasowego sam spadek ruchu na stronie lub przychodów reklamowych nie przesądza o naruszeniu jego prawa, znaczenie może mieć natomiast bezprawne uzyskanie dostępu do publikacji albo odtworzenie jej chronionej formy w odpowiedzi zastępującej odbiorcy oryginał. W praktyce zwiększa to znaczenie warunków dostępu do archiwów i bieżących publikacji oraz zakresu ich licencjonowania dostawcom AI. Twórcy cyfrowi i influencerzy powinni z kolei sprawdzić, czy umowy z markami, agencjami i platformami obejmują dalsze wykorzystanie materiałów w usługach AI, kto może udzielić takiego upoważnienia oraz czy uzgodnione wynagrodzenie uwzględnia tę eksploatację. Ich ochrona będzie wynikała przede wszystkim z praw autorskich do konkretnych utworów, szczególne prawo wydawcy prasowego nie przysługuje im automatycznie. Dla przedsiębiorstw wykorzystujących AI do monitoringu mediów, tworzenia serwisów informacyjnych lub opracowywania treści istotne stają się pochodzenie materiałów, sposób generowania odpowiedzi i skuteczność zabezpieczeń przed naruszeniami. Koszty wymaganych uprawnień, zabezpieczeń oraz ewentualnej zmiany źródeł danych powinny zatem stanowić część kalkulacji rentowności wdrożenia. Opinia Pierwszszego Rzecznika Generalnego prof. Szpunara pokazuje tym samym, jak wykładnia prawa Unii współkształtuje warunki prowadzenia działalności na rynku cyfrowym, wyznaczając granice korzystania z cudzych treści i możliwości ochrony komercyjnej wartości własnej twórczości.
adw. Franciszek Wiącek, partner
Przewodniczący Sekcji Prawa Europejskiego przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie
Źródła
Zdjęcia dzięki uprzejmości Sekcji Promocji WPiA UW